wtorek, 27 kwietnia 2010

give it to me, yeah!


"eureka!"







W końcu, w końcu, w końcu!! Udało mi się kupić pierwszą od dwóch lat i w tym sezonie nieoficjalną sukienkę, aczkolwiek myślę, że nadaje się na jakieś ważne zdarzenia lecz z marynarką do tego i kopertówką :D W sukience zakochałam się w niedzielę, gdy byłam w centrum handlowym, w Zarze. Tak naprawdę od dawna miałam 'chrapkę' na sukienkę, najlepiej taką właśnie, by była 'dopasowana' do ciała, nie za bardzo jakaś świecąca ( nie lubię, gdy świeci się za dużo, lub coś jest kiczowate zwyczajnie), właśnie taką bez ramiączek ( jednak ubieram do niej czarny biustonosz z cienkimi ramiączkami), dziewczęcą, ładną, skromną.






Motyw kwiatowy na początku 'sezonu' nie robił na mnie wrażenia, lecz z czasem zaczął mi się coraz bardziej podobać. Love it! :) A sukienka jest taka, bynajmniej wg mnie, że jak znudzi mi się noszenie jej, to mogę schować górę tak, by wyszła z sukienki spódnica :) Ach, zakochałam się w tej sukience <3





2 komentarze:

  1. Fajna sukieneczka, a nie jest trochę za mała?

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwierz mi, jest idealna, lecz może tak wyglądać :)

    OdpowiedzUsuń